29.09.2013

Podsumowanie tygodnia [02]

Piątek minął, a jak postu nie było, tak nie ma. Dlatego odkładam piątkowy post i przechodzę od razu do podsumowania tygodnia (w którym wiało nudą i nic się nie działo, ale to już ostatni taki, za tydzień mam koniec wakacji, niestety :))


Na pierwszy ogień idą moje wypieki. Brownie, ale nie brownie z Gotowych na Wszystko. Przepis z super pomysłowego bloga From Movie To The Kitchen. A dlaczego nie do końca brownie? Bo jak wyczytałam, prawdziwe brownie nie powinno zawierać proszku do pieczenia. Moja wersja ma i też zdecydowanie za dużo cukru (choć niektórym wcale to nie przeszkadzało :))


Przygotowania do jesień/zima idą pełną parą. Ten oraz 4 inne swetry właśnie dołączyły do kolekcji i teraz ładnie się grzeją w mojej szafie. Zauroczył mnie kolor (prawie wszystkie ubrania mam w kolorze czarnym, więc ten jest przełomem!)


To pięknie nadgryzione ciastko jest moim kolejnym wypiekiem. Przepis na blogu się pojawi, jak znajdę na to czas i ochotę, bo ostatnio jestem wielkim leniem ;) Do tego kawa latte z cynamonem w moim ulubionym kubku <3


Colbie Caillat - Bubbly. Kiedyś byłam wręcz zakochana w tej piosence i dzisiaj przez przypadek ponownie ją odnalazłam. Słucham, słucham i wspominam ;)


Moje uwielbienie do sh trwa dalej. I choć nauczyłam się w końcu nie kupować czego popadnie (z czego znaczna część zalega na dnie szafy), to nadal udaje mi się wydawać w nich nie małą fortunę :) Komin uwielbiam, stylizacje zmienia z najprostszej w bardzo fajną, kurtka także z sh (z moim małym dodatkiem), tak samo jak spodnie i torba (której widać tutaj tylko kawałek!) :)

A Wam jak minął poprzedni tydzień? Jeśli macie do polecenia fajny film/książkę lub cokolwiek, co Was zainteresowało, podsyłajcie :)

26.09.2013

Przegląd muzyczny [01]

Jestem wielką miłośniczką muzyki, nie ograniczam się do jednego gatunku, a wręcz przeciwnie, można powiedzieć, że jestem wielogatunkowa (?). Uwielbiam rock i wiele jego odmian, nie pogardzę piosenkami puszczanymi w radiu, od czasu do czasu mam ochotę słuchać muzyki klasycznej czy instrumentalnej, czasem też wybiorę cięższe brzmienia, ale znajdę również czas na poezję śpiewaną :)

Jako miłośniczka wszystkiego, co angielskie, muszę się bez bicia przyznać, że większość muzyki nie pochodzi od moich rodaków (co łatwo możecie sprawdzić klikając po lewej stronie w link o nazwie last.fm).
Tym samym chciałam Wam podsunąć kilka piosenek, które słucham w ostatnim czasie, jest to dobry sposób dla Was na poznanie może czegoś nowego, a dla mnie na zapisanie i za jakiś czas na wrócenie do moich piosenek :)

Manchester Orchestra - Simple Math

Zawsze znajdzie się kilka starszych numerów, ale też trochę zupełnych nowości, jak ta od James'a Arthura! (Co prawda, z tytułem się nie zgadzam, ale talentu James'owi odmówić nie mogę, uwielbiam go :))

James Arthur - You're Nobody 'Til Somebody Loves You

Znajdzie się też w coś bardziej "klubowych" rytmach, a "Got a Feeling" jest jedną z piosenek, które w ostatnim czasie lecą w moich głośnikach dość często. (A przy okazji jest idealna do robienia przysiadów!)

Josh Butler - Got a Feeling

A także powrót do moje ukochanej Adelki (do której, nawiasem mówiąc, moja miłość zaczęła się na długo przed wzrostem jej popularności i wybuchem szału na piosenki z jej drugiej płyty "21" :)

Adele - Crazy For You

Adele - Rumour Has It

I piosenka, która niesamowicie poprawia mi humor, której mogę słuchać i śpiewać godzinami :)

Capital Cities - Safe And Sound

Oraz jedna z moich ukochanych w ostatnim czasie piosenek, o pięknym tekście, a do tego cudownym głosem śpiewanym :)

Mumford & Sons - White Blank Page

Tę piosenkę na pewno znacie (o ile oglądacie tvn :)), jednak mi się bardzo podoba, do tego fajny teledysk (dla mnie w bardzo amerykańskim stylu) i już się zastanawiam czy nie wybrać się na ich koncert w Warszawie :)

Sorry Boys - Phoenix

A także piosenka, która mile mnie zaskoczyła (uwielbiam "Jolene") i bardzo mi żal, że Miley usilnie stara się zmieniać wizerunek, na taki, który ewidentnie jej nie pasuje (ale porównując liczbę wyświetleń tej piosenki a "Wrecking Ball" nic dziwnego, że dziewczyna stawia na to, co bardziej dochodowe)

Miley Cyrus - Jolene

A już w piątek (tak myślę) trochę o wyzwaniu, którego się podjęłam i ogólnie mega pozytywny post :) No i już niedługo kolejne podsumowanie tygodnia.

A Wy od jakich piosenek nie mogliście się odpędzić w tym tygodniu? Piszcze, jestem jedną z tych osób, które notorycznie szukają nowych zespołów i inspirującej muzyki!

22.09.2013

Jak przetrwać jesień? Na jesienną chandrę sposobów kilka.

Zawsze, gdy myślę o jesieni, w głowie mam tylko jeden obraz: ładne słońce, ciepłe szaliki i kolorowe liście. Jednak dobrze wiemy, że nie tak głównie jesień wygląda (nie ważne, jak bardzo byśmy tego chcieli). Tak więc, chciałam przedstawić kilka sposobów, jak walczyć z jesienną chandrą i się jej nie dać. I co się okazuje? Że przy odrobinie chęci i optymizmu to zadanie jest prostsze niż nam się wydaje!


Oczywiście, pewnie większość tego, co napiszę, a pewnie i całość będzie Wam znana i wyda Wam się strasznie prosta. Ale czasem warto odświeżyć sobie pamięć, a może dziwnym trafem czegoś jeszcze nie próbowaliście :)


Dobra, pogodna muzyka. Znajdźcie sobie kilka utworów (albo i kilkadziesiąt), które są pogodne, sprawiają, że chce Wam się ruszać, śmiać czy tańczyć. Nie ma nic lepszego niż puszczenie porywającej nas muzyki (czy to ze względu na słowa, czy też z powodu muzyki samej w sobie). Ja ostatnio odkryłam zespół (o którym pisałam o tutaj), którego coverowe piosenki wprawiają mnie w mega pogodny nastrój, i wtedy nawet, gdy leje, mam ochotę założyć kalosze i ze słuchawkami w uszach wyjść na dwór!


Ciekawe, ale lekkie książki. Broń Was Boże sięgać po ciężkie, skłaniające do myślenia książki, gdy za oknem nie widać nic więcej oprócz ściany deszczu! Osobiście, gdy mój humor nie jest w najlepszej kondycji i dobiję się jeszcze książką, o której myślę przez kolejne trzy dni (Czemu ona to zrobiła? Czemu on musiał umrzeć?!), chodzę jak trendowata. Wtedy lepiej nawet się nie odzywać. Naprawdę, uwierzcie mi, nie potrzebujecie dodatkowej dawki melancholii. Złapcie za jakąś lekką książkę. Najlepiej taką, która skłania Was do śmiechu. Od razu poczujecie się lepiej.


Ciepłe, rozgrzewające napoje, z dodatkiem czegoś słodkiego. Ostatnio natrafiłam na Chai Latte, która przypominała mi w smaku kawę z piernikiem i cynamonem. I nie ma nic lepszego na zimną pogodę, niż coś ciepłego, w dodatku ładnie pachnącego i cudownie smacznego. Dla tych z Was +18 polecam oczywiście nieodłączne grzańce, zwłaszcza te winne. Kto powiedział, że nadają się tylko i wyłącznie na zimę? ;)


Pamiętajcie, że jesień jest czasem, kiedy więcej czasu spędzamy w domu, więc może warto jest zagospodarować jakoś ten czas? Zróbcie to, na co nigdy nie starczało Wam czasu. Ja np. uwielbiam wieczory spędzać pisząc. Co prawda, żadna z moich twórczości nigdy nie została ukończona i w sumie nigdy nie została pokazana szerszej publiczności (nie mówię tutaj o onetowskich opowiadaniach :)) Lubię pisać sama dla siebie, daje mi to jakiś spokój i co najważniejsze, spełnienie. Też znajdźcie sobie coś takiego, wypełnijcie tym swój wolny czas, zróbcie coś, co zawsze chcieliście zrobić. Od razu poprawi Wam się samopoczucie, że w końcu się za to zabraliście. 


Czekolada poprawia humor. Nie, nie każę Wam tutaj jeść kilogramami czekolady (nie zapominajmy, że jesień nie trwa wieki, w końcu jakoś będzie trzeba pokazać się na plaży w wakacje ;)) Ale spróbujcie to sobie jakoś zastąpić. Kupcie czekoladowy płyn do kąpieli, czekoladowe masło do ciała czy cokolwiek, co pachnie, jak czekolada. Sam jej słodki zapach uwolni w Was pokłady radości :)


Zakopcie się w ciepłe koce, włączcie lampki z niezbyt mocnym światłem, zapalcie pachnące świeczki, włączcie muzykę i odetnijcie się od świata, obejrzyjcie film, który zawsze chcieliście obejrzeć, zaparzcie sobie herbatę i zatopcie się w książce. Jesień nieodłącznie kojarzy mi się właśnie z takim lekkim leniuchowaniem. Nie warto przejmować się pogodą za oknem, nie dajcie się wciągnąć w narzekanie dookoła Was! Ja zawsze chodzę z uśmiechem na ustach i zarażam tym ludzi. Nie ma się co dołować, wystarczy tylko znaleźć sobie jakiś sposób, który ułatwi nam przejście przez te zimne dni.

A Wy jakie macie sposoby na przechytrzenie chandry? Chętnie poczytam :)

(Wszystkie zdjęcia nie są mojego autorstwa, klikając na każde z nich, dotrzecie do autora :))

18.09.2013

Podsumowanie tygodnia [01]

Oryginalnie tytuł posta powinien być Photo Mix, ale z uwagi na to, że oprócz zdjęć, pojawi się i muzyka i kilka słów o moim minionym tygodniu, postanowiłam, że "Podsumowanie tygodnia" będzie lepiej oddawało treść postu :)


English Matters. Zachęcona po przeczytaniu pozytywnej opinii na jednym z blogów (Przypomniałam sobie, że było to u Booklover!), postanowiłam zamówić ten dwumiesięcznik. (Co prawda powyższe wydanie jest starym numerem, ale zachęciła mnie niższa cena, a także artykuł o Everything You Need To Know About Lying.) Teksty nie sprawiają mi trudności, z każdego artykułu znam większość słów (więc dużo się nie nauczę), ale warto, pamiętajcie warto! czytać po angielsku jeśli mamy okazję, w ten sposób utrwalamy i gramatykę i zdolność pisania, nawet nie zdając sobie z tego sprawy! Jestem pewna, że to nie mój ostatni numer tej gazety :)


Czarne koturny. Na podobny model polowałam i polowałam można, że powiedzieć od dwóch lat. Ale zawsze było coś nie tak, a to za wysokie, a to niewygodne, a to dziwnie w nich wyglądała moja zbyt szczupła noga. Tak więc w końcu się udało! I jestem bardziej niż zachwycona, zwłaszcza motywem wężowej skóry, który jest mega delikatny i nie rzuca się tak w oczy! (Najnowsza kolekcja w ccc, niestety na oficjalnej stronie jak nie było, tak dalej ich nie ma).


Challenges. Nic bardziej nie oddaje mojej wewnętrznej walki, niż słowa na obrazku powyżej. Ćwiczenia są łatwe. Prawdziwym wyzwaniom stawiamy czoła w kuchni. Nie lubię ćwiczyć, oj nie lubię. Moje mięśnie są bardzo słabe i zawsze chcą się poddać, choć im na to nie pozwalam. I z tego jestem dumna. Ale, gdy tylko wejdę do kuchnia, ba! Gdy tylko pomyślę o jedzeniu, jestem zgubiona.


Lorde - Royals. Ta nowozelandzka piosenkarka podbiła moje serce. Jej piosenki w stylu indie pop po prostu idealnie plasują się w moje gusta. Nic tylko słuchać i słuchać! Jestem pewna, że odniesie wielki sukces, więc już teraz warto zapoznać się z jej twórczością.


Shopaholic. Przyznam się bez bicia, że nic nie sprawia mi tak wielkiej przyjemności, jak wynalezienie czegoś naprawdę super w lumpeksie i to niskim kosztem! Tak więc, gdy tylko zobaczyłam te piękne kwiatki i top, wiedziałam, że muszę przymierzyć! Chyba szczęście się do mnie uśmiechnęło, że całość idealnie na mnie pasowała, a do tego te urocze kokardki z tyłu :) Całość nie przekroczyła 11 zł :)


Scarlett  by Alexandra Ripley. Chyba przez całe moje studenckie wakacje nie czytałam tak dużo, jak przez ostatni tydzień. Przeminęło z wiatrem (niebawem moja krótka recenzja na blogu :)) pochłonęłam migiem. Kto przeczytał ten wie, że zakończenie mogło zostawić pewien niedosyt, i tak było w moim przypadku. Tak więc szybciutko skoczyłam do biblioteki i już mam, i cieszę się jak dziecko na dalsze losy Scarlett.


Mackabella. Żeby Wam się przypomnieć, ale proszę się nie przyzwyczajać, bo dużo zdjęć mojej osoby nie będzie :)


Truskawkowe pyszności. Przepis na babeczki już niedługo na blogu. Mogę Wam powiedzieć, że były bardzo słodkie (aż za słodkie), ale zjadłam ze smakiem, jak i cala moja rodzina. Na pewno spróbuję jeszcze wariantów z wiśnią i jagodą!

A Wam? Jak minął poprzedni tydzień?

15.09.2013

Nie takie znowu odkrycie: Timeflies.

No i przyszedł czas na nową inicjatywę na moim blogu. Tytuł : "Nie takie znowu odkrycie" nawiązuje do nowo znalezionych przeze mnie zespołów, wykonawców, które niekoniecznie muszą być nowe dla Was :)

Nazwa zespołu Timeflies wydawała mi się znajoma, miałam przynajmniej takie wrażenie, że gdzieś tam moje oczy już się z nią spotkały. I miałam rację, gdyż jakiś czas temu przypadkiem słyszałam remix ich najnowszego singla "I choose U", który wydaje mi się, że chyba znacie, gdyż był grany w różnych radiostacjach.

Ja natomiast od ich oryginalnych singli, wolę "wtorkowe numery". Zespół zaczynał swoją karierę dodając na youtube.com swoje wersje znanych piosenek, i były one publikowane właśnie we wtorki, stąd też nazwa "Timeflies Tuesday".

Ostatnio podczas przeglądania youtube'a przypadkowo trafiłam na ich wersję "We Can't Stop" (Miley Cyrus) i od razu się zachwyciłam! Nawet nie tyle samym rapowym wykonaniem i kompletnie inną wersją piosenki, a samym faktem, że wokalista wymyślał słowa na poczekaniu, czytając różne słowa z podanych przez kolegów kartek! 


Strasznie mi się to spodobało, więc zaczęłam szukać więcej i więcej, a jest w czym przebierać, bo na swoim profilu mają całe mnóstwo filmów i filmików. 


Każdy "wtorkowy" numer jest wzbogacony video clipem. Zazwyczaj jest to ukazanie rapującego Cal Shapiro i urywkami z tras duetu, koncertów, a także różnego rodzaju back stage'ów.


Warto poświęcić chwilę czasu i posłuchać, mogę Wam przyrzec, że większość "wtorkowych" numerów znacie w wersji oryginalnej!


Duet ma na swoim koncie trzy wydane do tej pory płyty: mixtape Under The Influence z 2012 oraz EP One Night (2012), a także The Scotch Tape (2011). Obecnie szykują się do wydania kolejnego krążka, pierwszego longplay'a. 


Piosenki zespołu są rytmiczne, łatwo wpadające w ucho. Mieszanka popowego tekstu przeplatana rapem wydaje się ich drogą do sukcesu, gdyż już mają mnóstwo fanów. Obecnie duet jest na trasie promującej ich twórczość, pt. Warning Signs.


Singiel I Choose U możecie kupić na iTunes, a przesłuchać, czy ewentualnie pobrać ich muzykę możecie tutaj.

11.09.2013

Kulinarnie: Gofry.

Wczoraj usiadłam i spisałam w jednym miejscu kilka pomysłów na przyszłe posty. Mam zamiar zapoczątkować kilka "regularnych" postów, czyli takie, które będą się pojawiać co jakiś czas. Aż się doczekać nie mogę, aż kilka z nich wprowadzę w życie!


Dzisiejszy post z serii Kulinarnie, a także Przepisy. Co jakiś czas będą się takie właśnie pojawiać, chociaż wielką kucharką nie jestem i bardzo często kilka razy musi mi coś kompletnie nie wyjść zanim zacznie jako tako wyglądać czy też smakować :)

Od jakiegoś czasu męczyłam tatę o zainwestowanie w gofrownicę. Przy okazji wyprawy po jedzonko dla kota, wróciliśmy z nowym sprzętem! Tak więc dzisiaj przepis na gofry!

Składniki:

  • 2 szklanki mąki
  • 2 szklanki mleka (opcjonalnie 1,5 szklanki mleka i 0,5 szklanki wody gazowanej)
  • 1/3 szklanki oleju (najlepiej słonecznikowego)
  • szczypta soli
  • 2 jajka
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • ewentualnie łyżka - dwie cukru

Sposób przygotowania:
Najlepsza gofrownica do robienia gofrów to ta, która ma więcej mocy. Jeśli Wasza nie ma zbyt dużo, najlepiej zacząć nagrzewanie przed rozpoczęciem przygotowywania masy. 
Oddzielić żółtko od białka. Białko ubić na sztywną pianę. Resztę składników zmiksować w oddzielnej misce. Do tego dodajemy wcześniej ubitą pianę, delikatnie mieszając. 

Uwaga. Cukier jest ewentualną opcją, ponieważ nie zapominajmy, że dodatki, które dodamy (bitą śmietanę, dżem czy owoce) są słodkie, więc jeśli ktoś nie lubi zbyt słodkich rzeczy, to odradzam dodawanie cukru :)



Gofry wyszły dość smaczne, ale jeśli mam być szczera, nie do końca były chrupkie i puszyste. Mam zamiar wykorzystać jeszcze inne przepisy i na pewno je udokumentuję, a później wybiorę ten najlepszy.


To było moje pierwsze podejście i nie do końca udane! Na samym początku płytki posmarowałam byle jak olejem i dlatego moje gofry kompletnie się poprzyklejały. Za drugim podejściem dokładniej je wysmarowałam przy pomocy pędzelka i problem się nie pojawił ponownie :)
(Bita śmietana była kupna i stwierdziłam, że zdecydowanie wolę "śnieżkę" do zrobienia, gdyż jest mniej słodka. Wtedy gofry będą smakowały pewnie jeszcze lepiej! :))

09.09.2013

Moja przygoda z serialami.


Jeśli ktoś kazałby mi się opisać w kilku słowach, jednym z nich na pewno byłoby "serialomaniaczka". Moja przygoda z epizodowcami zaczęła się kilka lat temu, samej trudno mi dokładnie określić kiedy. Na pewno było to w okresie, kiedy oglądanie seriali stało się dość popularne, a ja sama, jako wczesna nastolatka, na jakiekolwiek panujące trendy byłam bardzo podatna.

Jeszcze do nie dawna początek mojej fascynacji serialami przypisałabym "Gotowym na Wszystko", jednak ostatnio uderzyła mnie myśl oczywista, że to wcale nie przez "desperatki" złapałam bakcyla. Bo jak się okazuje, nuda czasami bywa sprzymierzeńcem!

Podczas jednego pobytu u mojej siostry ciotecznej dorwałam w swoje ręce "Skazanego na śmierć". I chociaż jeszcze chwilę wcześniej panował wielki boom na owy serial, ja, o dziwo!, nie widziałam ani jednego odcinka! Tak więc z perspektywą mnóstwa wolnego czasu, zasiadłam przed telewizorem i zanim się obejrzałam, miałam za sobą cztery sezony! I choć serial z sezonu na sezon stawał się coraz gorszy, ja niestrudzenie oglądałam odcinek za odcinkiem.

Po "skazanym" przyszedł czas na desperatki, potem doszły do tego popularne młodzieżowe seriale, jak "Plotkara", "90210", "Pamiętniki Wampirów" (do których na początku wcale nie byłam przekonana, ale, jak już zacznę coś oglądać, to muszę skończyć), przez inne seriale, tj. "New Girl", "2 Broke Girls", "One Tree Hill" aż po "True Blood" czy ostatni "Rodzina Borgiów".

Oczywiście lista seriali przeze mnie obejrzanych i tych wciąż oglądanych nie kończy się na tych kilku tytułach. Ostatnio naliczyłam ich 22, a z każdym nowym dniem przychodzi ich coraz więcej. I pomimo przemijającego trendu na oglądanie seriali, ja wiernie zasiadam przed nowymi odcinkami z zapałem oglądając nowe wątki, a także często dość śmiesznie komentując głupie postępowania bohaterów. Jedno wiem na pewno, nieważne czy oglądanie seriali jest modne czy passe, ja nie mam zamiaru z nich zrezygnować ani teraz, ani w najbliższej przyszłości.

A u Was? Oglądacie czy może perspektywa godzin spędzenia przed ekranem telewizorów czy też matryc nigdy nie była dla Was zbytnio atrakcyjna? :)