03.10.2013

Zmotywuj się: 30 dniowe wyzwanie.

Ile razy obiecywaliście sobie, że coś zaczniecie i tak naprawdę, nigdy nawet się za to nie zabraliście? Albo jak często zaczynacie coś robić i obiecujecie sobie, że tym razem to już na pewno wytrzymacie i będziecie to robić regularnie?
Jesteście typem osób, które są cierpliwi i jak sobie postanowią to dojdą do celu? Czy zniechęceni po kilku próbach dajecie za wygraną?
Ja zdecydowanie należę do tych drugich osób (Shame on you, Magdalena!). Po prostu po pierwszych kilku dniach kończy się moja motywacja i mój zapał.
Tak więc, gdy znalazłam tego posta na keepcalm, postanowiłam: koniec z leniuchowaniem, bierzemy się za siebie!


Wszystko zaczyna się od obejrzenia tego oto filmiku i zaczerpnięcia z niego motywacji oraz jakiegoś kopniaka, aby zacząć!

W skrócie mówiąc: Matt sugeruje nam, abyśmy zaczęli coś robić i powtarzali to codziennie przez 30 dni. (Jest to optymalny czas, aby coś nam weszło w nawyk, tydzień to za mało!)
I tak oto ja, która zawsze chciała napisać książkę, a nigdy jej się to nie udało (nie będę tu nawet zliczać swoich onetowskich opowiadań, z którego tylko jedno (!) napisałam do końca), podążyłam za przykładem Matt'a.

Tak, jak w filmie, obrałam sobie cel 50,000 słów. Oczywiście, po kilku dniach przestałam być regularna (więc nie jestem najlepszym przykładem), ale po pierwszych 5 tysiącach, odkryłam, że chętnie wracam do pisania. I chociaż nie robię tego codziennie, nie mogę powiedzieć, żebym stała w miejscu!

Dla ciekawskich, albo i nie, zamieszczam dosłownie kilka zdań z mojej "świat-jej-nigdy-nie-ujrzy" książki. Historia pokazuje relacje Alicji i Jeremiasza - dwójki przyjaciół, których połączyło coś więcej. Banalnie, ale nie wszystko się dobrze kończy. Jeremiasz zostaje zabity, a policja nie jest w stanie odnaleźć mordercy. Alicja nie wie co robić, w jeszcze większy popłoch wpada, gdy okazuje się, że to ona może być mordercą.

Siedziałam w kącie kawiarni pochłonięta książką, którą właśnie wygrzebałam na jednej z półek za moimi plecami. To było jedno z tych miejsc, gdzie przynosisz swój egzemplarz i go zostawiasz, a w zamian bierzesz inny. Byłam kompletnie pochłonięta czytaniem, nie zdawałam sobie sprawy, że siedziałam tam już dwie godziny, a pół lektury miałam za sobą. A on siedział tam przez cały ten czas i patrzył się, jak czytam. Opowiadał mi później, że lubił to robić. Siadywał w drugim kącie, chociaż wiedział, że mógłby siedzieć tuż obok. Ja i tak byłabym zbyt zajęta czytaniem, żeby zorientować się, że jakiś facet siedzi tak blisko i bezczelnie się na mnie gapi. Ale siadywał zawsze w drugim końcu i patrzył jak czytam. Mówił, że lubił, gdy niecierpliwie poprawiałam włosy wypadające z gumki. Że widział, jak rozszerzałam oczy, gdy coś mnie denerwowało. Śmieszyło go to, jak wierciłam się na siedzeniu nie mogąc się doczekać przejścia do następnej strony. Lubił, gdy marszczyłam nos, jak skończyła mi się kawa. Już wtedy zauważył, że jestem od niej uzależniona. Nie chciał mi powiedzieć, że przychodził tam regularnie, w każdy poniedziałek, tylko ze względu na mnie.

Polecam zapoznanie się z filmikiem, mnie bardzo zmotywował i nakręcił do działania, mam nadzieję, że w waszym przypadku efekt będzie podobny!
A na koniec dwie piosenki, które sprawiają, że ciągle się uśmiecham :)

Gavin DeGraw - Chariot

Capital Cities - Kangaroo Court

(Obiecuję, że już kończę! Jeszcze jedno tylko słówko... w menu obok możecie znaleźć stronę, pt. "Muzyka", gdyby ktoś nieustannie szukał czegoś nowego do słuchania to zapraszam tam do zapoznania się z kilkoma piosenkami, chętnych zachęcam również do zostawienia w komentarzu swoich "ulubionych" piosenek! :)

 A Was co najbardziej motywuje do działania? :)

4 komentarze:

  1. Mnie najbardziej motywuje cel czyli 'co będzie jak to zrobię'. Jeśli w to wierzę to nabieram takiego wewnętrznego powera, że nic mnie nie powstrzyma dopóki nie osiągnę tego co sobie postanowiłam!

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda z tymi 30 dniami :) Mnie motywują właśnie tego typu posty, jak coś takiego przeczytam to mam kopa na cały dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To teraz nie ma wyjścia - cel został opublikowany, trzeba siadać i pisać ;)
    A fragmencik bardzo fajny :) Aż chce się więcej. ;)

    OdpowiedzUsuń